Naj­now­szą pieśń naj­więcej ludzie sławią.

środa, 12 kwietnia 2017

hejterska muza

Mało miasteczkowa sensacja, jak w totolotku kumulacja, z pierwszej ręki informacja, tym się żywi populacja. I ty małomiasteczkowy hejter, karmiący się słowami: Coś ci powiem tylko nikomu ani słowa. Tajemnica państwowa.
Tacy piękni ludzie, co pracują i się trudzą, a ty usłyszałeś plotkę i chcesz im dojebać, choćby za to, że mają lepiej od ciebie. Koniecznie dojebać, specjalnie jak najmocniej, dopierdolić bogaczom. Żeby nie myśleli, że dzięki pieniądzom mogą rządzić. Uświadomić ich, że kasa to nie wszystko.  Jesteś typowym zgniłkiem, ale uważasz się za postać wybitną, autora i twórcę. Wyciąganie wszelakich brudów uznałeś za fundament swojej twórczości. Więc gryzmolisz kilka rymów i wychodzisz z nimi na rynek, skwerek, plac, parking. Wszędzie gdzie ktoś cię usłyszy. Masz nadzieję że usłyszą to oni. Obawiając się dekonspiracji zaproponują  pieniądze, może jakąś robotę.
Twoja wyobraźnia jest ograniczona. Nie wiesz, że ci bogaci ludzie, mają bogate wpływy.  Mogą ci połamać ręce, mogą  pomóc ci utonąć w rzece.
Zanim w środowisku podzielisz się sensacyjną informacją o łże elitach, ktoś zepchnie cię ze schodów na złamanie karku. Jedyną pamiątką po tobie, zostanie kartka w kratkę, znaleziona w kieszeni dżinsów. Nikt, odpowiednio opłacony, nie zwróci uwagi na twoje wynurzenia.

1
Facet jest  sponsorem
Więc go prezes lubie
Żona aktywistka
Najważniejsi w klubie
Tacy piękni ludzie
Mają nawet Morissa
I dwie córki najlepsze
Tylko pękła im klisza
ref
I ta matka nie młoda
i ten ojciec nie stary
 i te córki najlepsze
rodzinne kuluary
2
koleżanki gadają
młode są mają wizje
to sprzątaczka toalet
gdyby nie ojca biznes
lecz nie wygląda durnie
opalona kwarcówką
w butach na koturnie
może być swoją córką
ref
I ta matka nie młoda
i ten ojciec nie stary
 i te córki najlepsze
rodzinne kuluary

3
Kurwa widzę ich dzisiaj
Mówią mi dzień dobry
Ona strasznie wychudzona
A on chory, nie chrobry
Jeszcze trzymają fason
Na spotkaniu gimnastyków
Wszyscy jednak już wiedzą
Że on wrócił z odwyku
ref
I ta matka nie młoda
i ten ojciec nie stary
 i te córki najlepsze
rodzinne kuluary
4
 Teraz wyjdzie cała prawda
Gdy zarabiasz 100 tysięcy
Masz już dom i cztery auta
Beznadzieja cię męczy
Nie rozumie cię kobieta
Mimo żeś człowiek sukcesu
Litry whisky wypijasz
Uciekając od stresu
ref
I ta matka nie młoda
i ten ojciec nie stary
 i te córki najlepsze

rodzinne kuluary

środa, 25 stycznia 2017

miłość po polsku

Dobrze mieć kochającą kobietę. Jak zrobisz coś niekonwencjonalnego, od razu pyta cię czy się zakochałeś. Nie w niej! Dobre żarty.  W kimś innym! Nie ma w tym pytaniu nuty dowcipu. Nie pamiętam kiedy moja ukochana żartowała. Zrobiłeś coś nie typowego. Jesteś podejrzany.  Oskarżenie to najmniejszy wymiar kary. Pewnie powinienem się cieszyć, że nie rzuca we mnie nożem.
Tak trudno zrozumieć , że nie wszyscy  są typem goryla. W mordę i do jaskini. Czasem widzisz coś pięknego, słyszysz coś takiego. Działa na ciebie. Chciałbyś dotrzeć do sedna. Chciałbyś umieć to powtórzyć. Samemu  stworzyć coś pięknego. Jesteś podejrzany. Nigdy tego nie robiłeś teraz zaczynasz? Ty grasz! Coś tu nie gra!
Odkąd usłyszałem „smoke on the water” stwierdziłem, że lepiej się w  muzyce nie da. Siedem  nut, załatwiło sprawę na najlepszy numer wszechczasów. Sam wiele razy próbowałem tych siedmiu nut na różnych instrumentach. A nuż i  ja stworze wiekopomne dzieło. Próbowałem na gitarze basowej, cymbałkach, pianinie i flecie. Tysiące kombinacji, naprzemienne tempa. Nic! Wszystko w muzyce już było - stwierdziłem.  – Co mieli wymyślić to wymyślili. Zamknięty zbiór, nic już się tam nie zmieści. I kiedy już dawno straciłem nadzieję, oglądam z kochającą żoną (która dobrze wie co mi  w duszy gra) nowego kandydata do Oscara. Nagle główny bohater wybija na fortepianie siedem nut. Siedem nut równie dobrych jak u Deep Purple. Siedem nut na miarę Oscara. numer zapadający  w pamięć. - Nie kurwa niemożliwe! - Chce wyskoczyć z łóżka, chcę wyskoczyć przez okno. Musiałem kiedyś sprawdzać tą sekwencję, sprawdzałem wszystkie.  Na pewno to kiedyś zagrałem. W innym tempie. W innej tonacji. Nic z tego nie wyszło. A teraz jakiś szczęściarz zarobi na tym miliony. Więc biorę te pieprzone organki i wciskam w odpowiedniej kolejności siedem klawiszy. W odpowiednim tempie brzmią jak najbardziej. Brzmią jak milion dolarów. Siedem klawiszy których szukałem przez całe życie, były ciągle pod ręką. Gram je teraz uparcie dziwiąc się, że wcześniej nie trafiłem tej kombinacji. Tu nie ma tylu możliwości co w szachach czy totolotku. A kochana żona słyszy z drugiego pokoju, że znowu uruchomiłem instrument.  
Kobiety pogwatmane myśli mają. Żony szczególnie: - Gra chłop na instrumencie. Młodość mu się przypomniała, kiedy małolatą piosenki miłosne pisał.  Znowu zaczął grać. Czyli się zakochał.
Tak konflikt się rodzi. :
Ref.
Jeden oskarżony, wściekły na drugiego.
 A drugi zdradzony, rozpacz na całego.
1
Dzisiaj na temat miłości
Już o nienawiści było
Pusta gadka tylko złości
Lepiej zaraz  dawać w ryło
Czasem myśl jest rozjeżdżona
W gadce ciągle mamy braki
Ty jak zwykle obrażona
A ja kurna jestem taki
Ref.
Jeden oskarżony, wściekły na drugiego.
 Drugi zdradzony, rozpacz na całego.

2
Czyszcząc  zęby daję radę
Tak się mogę co dzień pichcić
Ona ma  na myśli zdradę
Gdy paznokcie chcę wyczyścić

Albo kiedy myję stopy
Nie używam mydła w płynie
Papier brzydzi się mej żopy
Jestem okej kiedy gniję

Bądź śmierdzący, i bądź brudny
nie podskoczysz pieśni
miłość to jest okres trudny
lecz nie znosi pleśni

Ref.
Jeden oskarżony, wściekły na drugiego.
 Drugi zdradzony, rozpacz na całego.

3
Ona tylko ma swą kołdrę
Głowę kładzie gdzie mam nogi
By nie patrzeć na mą mordę
Spadam stąd mój Boże Drogi


budzi mnie poranna rosa
i przemywam ropę z oczu
kiedy włos wyrywam z nosa
myślę znowuż o jej kroczu
Ref.
Jeden oskarżony, wściekły na drugiego.

 Drugi zdradzony, rozpacz na całego.

piątek, 20 stycznia 2017

nostalgia za dawnymi czasami kiedy nie mieliśmy problemów

Chłopak miał talent. Trenował  od szóstego roku grę nagi-tarze. Miał dobry słuch i nieźle mu szło. W wieku 16 lat już uważano go za wirtuoza. Wróżono wielką karierę. Tuż przed egzaminemdo szkoły muzycznej drugiego stopnia zaczął boleć go palec. Na tyle mocno, że nie mógł grać. Denerwował się, że przez to starci rok, poza tym miał zaproszenie na gościnne występy ze znanym Jazzowym zespołem, w najlepszych koncertowych halach w kraju. To też mogło przepaść. Jego kariera mogła stanąć w miejscu. Pieniądze składane na najnowszy model Gibsona zostały przelane na konto najlepszego doktora. Wymarzona gitara przepadła, to był kolejny powód do zmartwień. Ale rodzice pocieszali go, nie ważna gitara, ważne żeby dobrze zbadać tą rękę, dobra gitara ze słabą ręką nie zagra, a dobra ręka na słabej gitarze owszem. Niestety wieści od dobrego doktora nie były dobre. Rak kości, złośliwy z przerzutami. Wszystkie zmartwienia prysnęły jak ręką odjąć. Rękę odjeli mu od razu z nadzieją że to wystarczy. Dawne myśli o szkole muzycznej, trasie koncertowej wydawały mu się teraz błahostką. Teraz plany na przyszłość miał tylko jedne. Śmierć! Tam i z powrotem maglowana na wszystkie strony. Dręczenie się myślą o niej przyspieszało rozwój choroby. Dopiero w ostatnim stadium zrozumiał, że lepiej zajmować głowę swoją pasją niż myśleniem o śmierci.  Wtedy też napisał ten nostalgiczny numer. Niestety bez ręki już nigdy nie było mu dane go zagrać.
Priorytety.
W jakich to dziwnych żyjemy czasach
Dla lasek liczy się tylko kasa
Żadna nie chce miłego grubasa
Któremu grozi wszycie bajpasa

Ale się staram, biegam po lasach
W gustownym dresie i adidasach
jeszcze kupiony Mercedes S-klasa
a chuj przejechałem babę na pasach

Już nie gustuje w golonce, kiełbasach
Nie dla mnie cukier, laktoza, melasa
Wege-śniadanie na tarasach
a chuj przejechałem babę na pasach

W siłowni zrobiona rzeźba i masa
Wyjdę z basenu na golasa
I spojrzy na mnie dziewczyna krasa
a chuj przejechałem babę na pasach

grać nauczyłem się na kontrabasach
ustalona z zespołem koncertowa trasa
będziemy wyrywać laski na obcasach
a chuj przejechałem babę na pasach

miało być zwiedzanie tych miejsc co w atlasach
po tych Arizonach i innych Teksasach
te białe jankeski sadzać na kutasa
a chuj przejechałem babę na pasach


miały być wywiady w TV i prasa
miały być hotele i łóżka w atłasach
może z jakąś fanką bym spłodził bobasa
a chuj przejechałem babę na pasach


dobrze drogę znałem, do roboty trasa
nie potrzeba mapy, ani kompasa
trochę śniegu spadło, w sumie śniegu masa
dlatego przejechałem babę na pasach

w powietrzu wykręciła niezłego wygibasa
myślałem, że złamałem jej tylko kulasa
teraz wyrok mam nadzieję w zawiasach
bo przejechałem babę na pasach.

Dzisiaj gdy spotkasz na dworcu brudasa
Nie rób na jego widok grymasa
Kiedyś był dziany, dziś żre Whiskasa
Miał pecha, przejechał babę na pasach

poniedziałek, 28 listopada 2016

piosenka która nigdy nie powstała

          miliony gadżetów, dupereli smartfonów, tabletów, smartwatchy, setki  kanałów telewizyjnych, seriali, debilnych programów, tysiące aplikacji, stron internetowych, gier, zdięć na portalach społecznościowych, wszystko tylko po to by ukraść nasz cenny czas, nasze bezcenne życie.
          błyska, mruga, ogłupia nasze mózgi, siedzimy, ślipimy w monitorki, idiociejemi, mieliśmy tworzyć, przełamywać, zmieniać, nieść kaganek oświaty, a pozostał nam tylko kaganiec, nie gryziemy, nie mamy sił nawet szczekać, wariujemy i nie robimy nic,
          zagubieni, zapatrzeni, tracimy kontakt z rzeczywistością, tracimy kontakt z bliskimi, tarcimy sens,  z pokolenia na pokolenie popełniamy wciąż te same błędy, tak jak w poniższym przykładzie

Karty.

Scena z dzieciństwa wyryta pod czołem
Mój ojciec skupiony w fotelu za stołem
Nie ruszył ręką już od kwadransa
Cisza! Bo tata rozkłada pasjansa
„=”
Siedzisz jak mumia kolejną sobotę
Wziął byś się wreszcie za jakąś robotę
Nie marudź matka mi o finansach
Cisza! Tata rozkłada pasjansa
„=”
Nie chcesz pracować, a dzieci głodne
Robuś na dupie przetarł ostatnie spodnie
Weź się za złom, to ostatnia szansa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa

 „=”
Matka coś krzyczy, że dzisiaj wtorek
Wyjdź, że i podłącz na lewo korek
Bo chcę obejrzeć w TV romansa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa
 „=”
Lecz nagle hałas, w drzwi ktoś łomocze
Komornik, krzyki, Bank wygrał proces
Mnie matka śle jako ordynansa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa

‘=’
Więc telewizor skończył w Lombardzie
Nudzić już chyba nie da się bardziej
Pójść tak do kina, na jakiegoś seansa?
Cisza! tata rozkłada pasjansa
 ‘=’
Radiowa jedynka też już nie zagra
Odbiornik tato wyniósł do szwagra
Lubiłem słuchać trąbki Davisa Milesa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa
 „=”
W zoo też nie bylim, choć bardzo chcemy
Więc odgrywamy przed tatką sceny
Siostra jest  goryl, ja gram szympansa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa
‘=’ 
Kolacji brakło, trudno, nie szkodzi
Lecz dzieci kochanych nie chcesz zagłodzić
Dajże piątaka na batonik Marsa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa
‘=’
Może do snu choć tato poczyta
Brzechwy: kłamczucha i skarżypyta
Albo Don Kichot i Sanczo Pansa
Cisza! Tata rozkłada pasjansa.
„=”
Dzisiaj sam siedzę w tablet wpatrzony
Nie gadam z dzieckiem, nie słucham żony
Ciągłe pretensje, urazy, anse.

Cisza! Tata myśli nad pasjansem.

środa, 9 listopada 2016

piosenka dla żony, autor przestraszony

Jak wam żona potrafi wytłumaczyć co jest dobre, a co złe, a wy po prostu przyznajecie  jej racje, to jest już z wami naprawdę słabo. Ze mną jest bardzo słabo. Powiedziała mi, że bez sensu, że po co piszę te bzdury, że powinienem pisać tak, a tak, ciekawiej. Wtedy ludzie chcieliby to czytać.
 I normalnie jej nie uwierzyłem. Budka Suflera mi podpowiedziała, żebym nigdy nie wierzył kobiecie. Ale przez to wszystko odechciało mi się pisać. Miałem  dość co tygodniowego słuchania, że nie robie wrażenia, że nie powalam, że narzekanie na kobiety się przejadło. Że  jest równouprawnienie. I lepiej na kobiety nie naskakiwać. Są inteligentniejsze, lepiej wykształcone, bardziej oczytane.
 A na kiego ja mam robić wrażenie na tych oświeconych kobietach. Po prostu lubię usiąść wieczorem, wypić wino i napisać tekst. Nie musi być dobry, nie musi być mądry, nie musi się podobać? Jak masz chęć to se wkręć! Mam taką ochotę i wkręcam sobie fazę.
A po co publikuję na otwartym Blogu. Bo taką mam chęć.
Barek

1
Jako dzieciak zazdrościłem
Tego mebla ojcu
Aksamitem wyściełany
 i z lustrem na końcu.
Zawsze flaszka albo dwie
Sąsiadów spraszali
Potem głośno śmiali się
A mnie spać kazali
…………………………………
2
Dziś pamiętam jak na studiach
Kryształowy dzbanek
Dbając o finezję picia
Kelerisem napełniałem
Mnie kultury brak niestety
Co kupię wypijam
Okazje to dla mnie bzdety
Tu się z żoną mijam
ref
Bo w mym domu zakaz jest
Zakaz alkoholu
Ojciec gdzieś tam zachlał się
nie trafił do domu
Więc pokutuj teraz ty
Pijackie pokolenia
Chociaż wóda leje się
Tak jak kręci ziemia

3
Nastawiała w barku wódę
Ale nie ma jej kto pić
Jak kieliszka zrobisz próbę
To ci baba nie da żyć
O taki mebel nie proście
Skoro zakaz korzystania
Otworzysz gdy przyjdą goście
Dosyć mam czekania
ref
Bo w tym domu zakaz jest
Zakaz alkoholu
Ojciec gdzieś tam zachlał się
nie trafił do domu
Więc pokutuj teraz ty
Pijackie pokolenia
Chociaż wóda leje się
Jak kręci się ziemia
4
Wszak  nikogo nie zaprasza
Świadomie czy z wredna
Skoro z nikim nie wypiła
Z kim się ma pojednać?
Ale barek ma powalać
Wokół światła LED
Gdy obejrzeć się go starasz
Toś zwyczajny zgred
ref
bo w tym domu zakaz jest
Zakaz alkoholu
Ojciec gdzieś tam zachlał się
nie trafił do domu
Więc pokutuj teraz ty
Pijackie pokolenia
Chociaż wóda leje się

Jak kręci się ziemia

wtorek, 26 kwietnia 2016

kolęda

Kolęda
Młodzi mają problem ze startem. Jak ich starzy nie ustawią finansowo to im ciężko. Bardzo im ciężko. Są młodzi mają marzenia. Nie chcą w siedzieć w Biedronce na kasie, ani kręcić betonu na budowie. Chcą kręcić filmy, albo śpiewać piosenki i dzięki temu siedzieć na kasie. Tylko, że o dziwo, rynek mamy taki, że nikt im nie chce za to płacić. Zrezygnowani, zdesperowani, myśląc wciąż o łatwym zarobku rezygnują z marzeń, kobiety zaczynają robić za dziwy, faceci za handlarzy. Te historie nigdy nie kończą się dobrze.
Dlatego podpowiadam jak zarobić na swojej twórczości. Trzeba wyjść do ludzi.
Za młodu chciałem zostać pisarzem. Napisałem książkę, z której byłem bardzo dumny. Świetny pomysł, realizacja, humor, zaskakujące zakończenie, rzadko można spotkać taki dobry utwór literacki. Rozesłałem do 20 wydawnictw, widząc już siebie na targach książki obleganego przez czytelników żądnych autografu. Minęły miesiące potem lata i nikt się nie odezwał. W między czasie stwierdziłem, że może łatwiej będzie z krótką formą. Opowiadań machnąłem jakiś tuzin i słałem na do wydawnictw, gazet, na konkursy. Były dobre. Mnie się podobały o wiele bardziej, niż te przez nich publikowane.
Po roku bez odpowiedzi, doszedłem do wniosku, że to jedna wielka banda znajomków, w której jeden, drugiemu rękę myje. Drukują nawzajem tylko swoje nędzne wypociny, a wszystkich utalentowanych, którzy bez problemu zajęliby ich miejsce, zbywają milczeniem. Miałem się już poddać, ale zdecydowałem, że mam w dupie te komercyjną klikę. Nie chcą mnie promować to „ha im w de”, sam się wypromuję. Kupiłem na pchlim targu starą maszynę do pisania, stolik, rybackie krzesełko, wydrukowałem kilkaset kopii krótkich opowiadań, i usiadłem z tym wszystkim, przed wejściem do największego centrum handlowego w mieście. Natężenie ruchu w tym miejscu nigdy nie maleje, oscylując bez przerwy w górnych granicach skali. Wywiesiłem pod stołem jeszcze baner z napisem  „Nawet kiepski poeta musi jeść.” – i z całą mocą zacząłem naparzać w klawisze. Stukot maszyny do pisania przyciągał ciekawskich, za co łaska każdy dostawał jedno z opowiadań. I co się okazało?
Da się żyć nawet z tak kiepskiego pisarstwa jak moje. Dlatego wszystkim mówię wyjdź do ludzi, a na bank zarobisz coś na swoim występie. Muzykom jest łatwiej, wystarczy instrument i już dzielą się swym talentem.
Te chłopaki mieli nadzieję żyć z tego co najbardziej kochali czyli muzyki. Ale pochodzili z zapadłej wsi. Gdzieś na rubieżach kraju. Mieli chęci, mieli pomysły. Perkusista naciągnął wyprawioną skórę wieprza, na beczkę po kiszonych ogórkach, a syn drwala grał na pile. Brakowało im instrumentów. Ale skąd wziąć na sprzęt? Nie zajeżdżała do nich ekipa „Voice of Poland”, nie zajeżdżali z nagrodami „Mam talent”. Nie stać ich było na kolejowy bilet. Tylko kamień zielony z przeboju Rodowicz się zgadzał. Porośnięty mchem od północy wielki otoczak, leżący na otwartym polu. To przy nim się spotykali i próbowali… tanie wina w szczególności. Dlaczego akurat tam? Bo żadnego hiper-marketu w okolicy nie wybudowano. Gdyby stanęli pod kościołem ze swoim repertuarem, beczką i piłą, wyszliby na głupków. Wszyscy znali ich tu od niemowlaka, i za taki występ na całe życie przylgnęłaby do nich łatka idiotów. W takich zamkniętych środowiskach zdanie sąsiadów wciąż jeszcze wiele znaczy. I ustawia człowieka w hierarchii.
I co pan nam poradzi, jak pan takiś mądra głowa? –zapytali mnie mailowo.
- Wstydzą się pokazać, ale muszą wyjść na scenę? - I wtedy przypomniał mi się zwycięzca Eurowizji „Lordi”. Gość kiepsko śpiewał i pewnie się tego wstydził, dlatego założył maskę. O dziwo ludzie przestali zwracać uwagę  na jego wokal, a zakochali się przebraniu które było bardzo fikuśne. Wpadłem szybko na pomysł, że najlepsza ku temu okazja na tradycyjnej wsi, to oczywiście kolędowanie. Przebrać się można nie do poznania. A im bardziej wymyślne postacie Turonia, Śmierci, Diabła czy Cygana tym ludzie mniej będą zwracać uwagę na to co śpiewacie.
Posłuchali mojej rady i niby wszystko się udało, bo ludzie otwierali im chętnie i każdy zachwycony był strojami. Repertuar zgrali cały i nikt nie protestował, a mimo to na instrumenty nie uzbierali. Nikt nie dawał im pieniędzy. Kobiety nagradzały ciastem, mężczyźni okowitą. Perkusista roztył się jak beka, wokalista przepalił gardło, a syn drwala tylko pili i pili i się zapili. I tak skończyła się ich kariera.
Tekst jednej z ich kolęd, którą ktoś ukrył w gwieździe betlejemskiej, która spadła mi wczoraj do ogródka dotyczy oczywiście odwiedzin.

Four give me*

1
Powrót czeka mnie
Oddech mam nieświeży
Ty nie przespałaś nocy
By się w drzwiach ze mną zmierzyć
Lepiej kładź się już spać
Lepiej mi nie dopieprzaj
Chyba nie mam ochoty
Sytuacji polepszać
ref
Musisz mi wybaczyć
Choć nie będę tłumaczył
Po raz czwarty to samo
Zaraz czwarta rano
2
Przecież wiem, że jest źle
Że zrypałem sprawę
Tu nie chodzi o kolegów
Czy o dobrą zabawę
To jest głębsza psychoza
Od czasów pradziada
Taka w głowie pętelka
Taka męska wada
ref
Musisz mi wybaczyć
Choć nie będę tłumaczył
Po raz czwarty to samo
Zaraz czwarta rano
3
Dziś nie będę się mądrzył
Odpuść sobie poradę
Z filozofią dam spokój
Mogę nasrać w szufladę
Śmierdzę bo mam takie prawo
I w ubraniu chcę leżeć
Nie wykopuj mnie z łóżka
Bo agresjamnie bierze
Mogę w mordę przywalić
Damski bokser być mogę
Ty mnie policją nie strasz
Ci przysięgam pod Bogiem
Nie doczekasz przyjazdu
Dom rozpieprzę kochana
Więc się lepiej uspokój
I wytrzymaj do rana
Czwarty raz w tym tygodniu.
ref
Musisz mi wybaczyć
Choć nie będę tłumaczył
Po raz czwarty to samo
Zaraz czwarta rano


* Tytuł po angielsku, nie dlatego, że chcieli robić karierę za granicą. Wszystko przez ich nieśmiałość. Nie potrafili tak prosto z mostu wypalić: Za występ cztery złote się należy gospodarzu. (tyle akurat, jak wyliczyli wystarczyłoby na instrumenty, oczywiście pod warunkiem, że każdy mieszkaniec wioski dałby im taką kwotę ). Dlatego swą prośbę o datek, tak jak twarze zakamuflowali. Jak wiemy nie wyszło im to na dobre.

wtorek, 12 kwietnia 2016

kołysanka

Kołysanka
Jedna tonacja, siedem dźwięków, plus pięć półtonów. 12 nutek maglowanych od wieków tam i z powrotem. Ile kombinacji da się z tego ułożyć? Nie jest to szachownica 64 polowa, za którą mędrzec Sessa chciał tylko jedno ziarenko na pierwszym polu, a na każdym kolejnym podwojoną ilość ziaren. I choć żądanie wygląda dość niepozornie, suma ziaren na końcu wynosi 18,5 tryliona. Z 12 nut nie da się wyciągnąć tylu kombinacji.
A oni ciągle próbują. Od setek lat próbują. Miliony grajków próbuje, setki tysięcy zespołów zachodzą w głowę jak z dwunastu nutek ułożyć coś nowego. Panowie zawoła ktoś rozsądny. To jest nie możliwe. Wszystko kombinacje już wykorzystaliście. Wszelkie kombinacje nutowe ktoś wymyślił już przed wami.
Przecież można grać w różnym tempie, stosować pauzy, zmieniać długość dźwięków zaperzy się jakiś młodociany kompozytor. 12 nut razy wszystkie możliwe tempa to wciąż kropla, w morzu dziesiątków milionów muzyków, co dzień poszukujących przeboju.
Ale w zespole gra kilku muzyków i każdy z nich może wykorzystać powyższe możliwości, a to już stwarza pięć, sześć razy więcej opcji. Do tego brzmień instrumentów jest zatrzęsienie, to stwarza jeszcze większy potencjał. Do tego rozmaite style jest metal, rap, discko, rock, jazz. I wszystko w wielu odmianach.
 Na pewno są jeszcze pokłady w muzyce. Jeszcze można być świeżym, niebanalnym? Jest ciężko. Ale da się. Najlepszym przykładem był ten chłopak z łagodnym głosem.
Choć był uzdolniony wokalnie, szybko zrezygnował z marzeń o zostaniu muzykiem. Wszystkie możliwe hity już ktoś przed nim zaśpiewał. Teraz nie trzeba umieć śpiewać, tylko mieć pomysł jak to sprzedać. Nie miał. Żona i dzieci, też się na tym nie znali. Tylko jeść, pić i o smartfony wołali. Żeby zapewnić im życie w dostatku, trzeba było oprócz głównego etatu, brać wszystkie możliwe nadgodziny, a w czasie wolnym wykonywać nadarzające się fuchy. Tak jak i wielu frankowiczom, praca wypełniła mu życie. Buntował się. Nie chciał pusty w środku obudzić się na emeryturze.   Łaknął  kultury, duchowej strawy, rozrywki, ale umęczony 80 godzinnym tygodniem pracy, nie miał siły wyjść w sobotę wieczorem by się bawić. Marzył tylko by położyć się i… sen mimo zmęczenia nie przychodził. Wciąż tłukły mu się po głowie myśli, że darowany mu cud życia, przepadnie, wrzucony w wir strumienia roboczo-godzin.  Jedynym sposobem aby zagłuszyć ten szmer, stał się dźwięk telewizora. Przy okazji też namiastka rozrywki i kultury, której pragnął. Był wściekły, kiedy żona, bez pytania próbowała mu go wyłączyć zanim zasnął. Jak mogła nie rozumieć, że tego właśnie pragną ludzie umęczeni jak on. Eureka!
 Wymyślił nowy styl. Bez instrumentów, bez wioseł. Żadnych hałasów, perkusji, żadnego biegania po scenie. Przyćmione światło, krzesło, gitara i ten jego łagodny głos. – To już było milion razy! – krzyczą znawcy. – Spokojnie! Nie skończyłem jeszcze. Zamiast miejsc siedzących, materac i łóżko w cenie. Przyjść trzeba tylko z poduszką. Bo każdy lubi swoją. I szereg kołysanek do snu cię na pewno ukoją. Wszyscy chętnie przyjdą, zapłacą by mieć poczucie, że biorą udział w wydarzeniu kulturalnym, by móc obcować z innymi,  a jednocześnie nie silić się na jakieś tańce, głupie rozmowy i bezsensowne upijanie. Krytykom opadły szczęki.
To był strzał w dziesiątkę, ludzie walili tłumnie. Ten koncert to najlepsza chwila ich dnia podniesiona do potęgi ich marzeń. Szybki rozgłos, setki chętnych. Coraz większe sale. Rzucił pracę, inwestował w materace. Repertuar nie miał dla nich znaczenia. Upojeni myślą o spełnionych marzeniach, zasypiali już po drugim numerze. Nie miało znaczenia, że wszystkie jego kompozycje były plagiatami. Wreszcie robił to co kochał i zarabiał na tym pieniądze. Szczęście się do niego uśmiechnęło.
Do czasu.
Był w trasie 3 miesiąc kiedy do prokuratury wpłynęło pierwsze oskarżenie o gwałt. Pewna 30latka twierdziła, że została zgwałcona podczas snu. zajście miało bez wątpienia podczas jego koncertu. Powódka snuła przypuszczenia, iż wokalista korzystając z tego, że wszyscy śpią, dopuścił się na niej czynu lubieżnego. Wkrótce po niej zgłosiły się jeszcze trzy poszkodowane. Nie wziął tego pod uwagę, że niektórzy po ciężkim tygodniu pracy, oprócz patrzenia w kolorowy ekranik, mają jeszcze ochotę sobie podymać.
Żona nie czekając na tłumaczenia, natychmiast podała go o rozwód i alimenty. Co prawda badania genetyczne wykluczyły możliwość ojcostwa, ale przylgnęła do niego łatka, że na jego koncertach gwałcą.
To wystarczyło by interes padł. Został bez pracy, bez rodziny. Otworzył stoisko, ale kto z was chciałby kupić używany materac?
Kiedy wczoraj wynosiłem śmieci, kosz zawalony był starymi prześcieradłami. Żaden archeolog nie przepuści takiej okazji. Na tym polega nasz fach. W jednej z powłoczek znalazłem zmiętoloną kartkę. Pierwszy Hit naszego bohatera:

Sen
1
To był taki piękny moment
Z radości klepałem w uda
Pomysł życia, albo lepiej
Uwierzyłem, że się uda
Nie wiem czy to przez upały
Ludzie padają jak muchy
Mój mózg nie jest jeszcze stary
Za to na me prośby głuchy
Nie przypomni sobie nic
snuje plany na dziś wieczór
jak mam z dziurą w głowie żyć
kiedy pusto na zapleczu
choć butelka na wymianę
byłaby tu jakiś tropem
wyczyszczone jak w portfelu
znów dostaję kopa w żopę.
Ref
Taki miałem piękny sen
Tylko mi pamięci brak
Zapomniałem wszystko w mig
Już nie wrzasnę i have dream

2
Tylko co to za cholera
Skądże dziwne to uczucie
Po co radość mi z pomysłu
Skoro kiwam palcem w bucie
Wciąż dziurawym, z słomy wkładką
W zacerowanej skarpecie
borykając się z zagadką
po co wiecie, że nie wiecie
mózg dotleniam na balkonie
lubię usiąść na poręczy
pocierając dłonią skronie
Po co organ mnie tak męczy
Skoro jest ułomny taki
Rozgrzanego użyć pręta
Mam ochotę na ciemieniu
Pamięta, że nie pamięta
Ref
Taki miałem piękny sen
Tylko mi pamięci brak
Zapomniałem wszystko w mig
Już nie wrzasnę i have dream

3
Kupię na allegro hełm
Za nim dzisiaj się położę
Żaden mózg elektronowy
Zwykłą z metalu obrożę
Może chodziłem bez czapki
Może w ścianę rąbłem głową
Szalikiem otulę uszy
Na to czapkę metalową
To zapewnić mi powinno
Uwięzienie myśli w głowie
Zatrzymuję co urodzę
Takie Alcatraz panowie
Może wreszcie mi się uda
Cudem jakimś, swędem psim
Wypowiedzieć święte słowa

I have a dream.